sobota, 4 kwietnia 2015

duma i uprzedzenie kontra duma i uprzedzenie?

Mamy dziś naprawdę piękny poranek. Zaczęłam ostatnio tęsknić za słońcem, to chwilowe, ale miło widzieć je z powrotem. Nawiązując do wiosennego klimatu, lekkiej mgły i błogiej ciszy, wybrałam dla Was dwie wersje "dumy i uprzedzenia". Jestem romantyczką. Musicie to przeżyć. Jednak nie martwcie się! Tytuł posta może być mylący. Panowie również znajdą w koszyku, mały świąteczny prezent. Zapraszam do lektury. Ciekawej czy nie? Za chwilę się okaże.


Duma i uprzedzenie (1995) - miniserial

Jennifer Ehle i Colin Firth to całkiem przyjemny duet. Wiem, że po roli Katarzyny spodziewaliśmy się więcej (na pewno urody), ale nie powinniśmy być rozczarowani. Po pierwsze pamiętajmy, że to Wielka Brytania kraj, który moim zdaniem na równi z Niemcami walczy o tytuł najbrzydszego państwa świata, mówimy tu nadal o urodzie pań. Po drugie zaś, wspomniany miniserial miał miejsce 20 lat temu - to prawie tyle, ile żyję na tym świecie... Oczywiście Colin Firth i wtedy, i dziś powala, ale to wszyscy, a raczej wszystkie doskonale wiemy :) Jeśli lubicie ekranizacje powieści Jane Austen, koniecznie musicie obejrzeć "Dumę i uprzedzenie" w tym wydaniu. Jako fanka filmów kostiumowych gorąco polecam, zobaczyć wszystkie wersje - na pewno nie zmarnujecie czasu. Fabuła filmu jest przewidywalna, ale bądźmy szczere, która z nas nie marzyła, chociaż przez chwilę, o przeniesieniu się do XVIII lub XIX wiecznej Anglii (oczywiście ze swoją nadzwyczajną urodą ;)) i porywającym romansie z Colin'em Firth'em.
Moja ocena 7/10 
Film obejrzysz TUTAJ.


Duma i uprzedzenie (2005)

Mam dużą słabość do brytyjskich aktorów. Kiera Kinghtley jest cudownym wyjątkiem, który potwierdza regułę mojej iście pokrętnej teorii. W tym wydaniu możemy oglądać ją u boku Metthew Macfayden'a. Ten duet jest mniej uroczy niż poprzedni, ale zdecydowanie ma pazur. Więcej namiętności i subtelności jest tym, co w filmach lubię najbardziej. Uważam, że w kwestii wykonania, takich szczegółów jak gra świateł, muzyka czy zdjęcia "Duma i uprzedzenie" z roku 2005 jest zdecydowanie lepsza i bądźmy szczerzy, nie trudno to zauważyć. Lekkie i mgliste pejzaże nieco dzikiej Angielskiej prowincji, nadają produkcji dodatkowego smaczku. Patrzę oczywiście na perspektywę 10 lat i jeśli miałabym wybierać. Nie zrobiłabym tego za żadne skarby. Moim zdaniem oba filmy mają wiele do zaoferowania. Poza tym. Czy nie przyjemniej jest marzyć, dwa razy dłużej niż zakładaliśmy?
Moja ocena 8/10
Film obejrzysz TUTAJ.


Zatrute pióro (2000)

Zgodnie z obietnicą przygotowałam również coś dla panów, którzy nie znoszą romantycznych filmów (zakładam, że nie wszyscy). Oczywiście moja propozycja nadal mieści się w konwencji, ale na pewno zaskoczy. Dla wszystkich, lubiących dreszczyk emocji, polecam "Zatrute pióro". Film opowiada o historii Markiza de Sade. Zdecydowała się na wersję z roku 2000. Podobała mi się bardziej, niż ta z roku 1996. Powiem tylko, aby zachować element zaskoczenia, że jeśli zastanawiacie się skąd pochodzi słowo "sadyzm", w filmie znajdziecie odpowiedź na to nurtujące pytanie.
Moja ocena to 8/10
Film znajdziesz TUTAJ.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz